Kochane Mamy, pewnie każda z Was odwiedziła ortopedę ze swoim niemowlaczkiem, gdy skończył 6-7 tygodni. Wizyta taka jest konieczna i kierują na nią lekarze pediatrzy, do których zapisujemy swoje dziecko zaraz po narodzinach. Ortopeda w poradni preluksacyjnej do której udajemy się z maluchem sprawdza czy wszystko jest w porządku ze stawami biodrowymi. Zazwyczaj każdy rodzic wychodzi z maluchem z poradni z uśmiechem na twarzy, w książeczce zdrowia dziecka ma wpis 1a lub 2a i sprawa zakończona. Czasami lekarz prosi jedynie o wizytę kontrolną w późniejszym okresie aby jeszcze raz zrobić badanie usg bioderek by wykluczyć ewentualną dysplazję. Zazwyczaj tak jest… W naszym przypadku było inaczej. Basia miała 7 tygodni, gdy mieliśmy umówioną wizytę w poradni preluksacyjnej w szpitalu na Lindleya. W tym dniu tata Basi obchodził swoje urodziny i byliśmy w naprawdę dobrych humorach. Myśleliśmy, że będzie to rutynowa wizyta i nawet w najśmielszych snach nie spodziewałam się, że moje dziecko ma jaką wadę. Wizyta u lekarza przebiegła dość szybko. Ortopeda fachowo zbadał Basię, zrobił usg stawów biodrowych i padła diagnoza. Zwichnięcie lewego stawy biodrowego, duża dysplazja w prawym stawie biodrowym na poziomie 3c. Dla nas to był wyrok. Ortopeda nastawił zwichnięte biodro Basi, był krzycz i płacz. Gabinet opuściliśmy z Basią zainstalowaną w szynę (rozwórkę) koszli. Byliśmy w szoku. Nasze maleństwo płakało bo nie rozumiała dlaczego musi mieć rozstawione nóżki na pozycję tzw.żabki. Pierwsza noc Basi w szynie była dla nas wszystkich nie przespana. Basiek zasypiał tylko na mnie, było jej niewygodnie i co chwilę wybudzała się głośno płacząc. Serce mi się krajało. Boże jak ja wtedy chciałam ściągnąć to ustrojstwo i ulżyć w bólu mojej córeczce… Czas mijał, kolejne tygodnie, wizyty u ortopedy i cały czas Basiek był w szynie. Przyzwyczaiła się już do niej, my również. Na szczęście wybrałyśmy dobrą dla małej i dla mnie pozycję do karmienia i obyło się bez przechodzenia na butelkę. Basia spędziła w szynie koszli ponad 4 miesiące. Z bardzo dużej dysplazji i zwichniętego biodra doszliśmy do stopnia 1a i 1b co jest niewątpliwie sukcesem naszym i lekarza prowadzącego. Nie zdejmowaliśmy szyny Basi na noc, była w niej praktycznie cały czas. Jedynie zdejmowana była na czas kąpieli. Basia spała w bodziakach i śpiworkach. Musiałam zapomnieć o strojeniu mojej córeczki i cieszyć się, że znalazłam dwie pary spodenek, które mieszczą się na szynę i Basiek nie marznie w nóżki.
Gumową część rozwórki owinęliśmy bandażem aby nie ocierała się o delikatne ciałko. Ubranka niestety nie przydały się bo pasowały tylko bodziaki i szerokie spodenki, które wchodziły na szynę. Teraz kilka słów o dysplazji stawów biodrowych. U niemowląt badanie usg bioderek jest niesamowicie ważne ponieważ pozwala pokazać, czy wykształciła się prawidłowo panewka, w której siedzi kość stawu. Jeśli tak nie jest to dziecko będzie chodzić ale grozi to problemami i zwyrodnieniami w przyszłości i może zakończyć się poważną operacją. Co do przyczyn takiej dysplazji to lekarze mówią o genetyce, o złym ułożeniu w brzuchu mamy czy dużej wadze urodzeniowej. Generalnie częściej dotyka dziewczynki. Nasz lekarz zastosował w leczeniu Basi rozwórkę koszli, ale są jeszcze inne metody jak szyna tubingera, szelki pavlika, poduszka frejki. Podobno wszystkie działają na tej samej zasadzie. Leczenie mojej córeczki zakończyło się sukcesem. Mamy jeszcze wizytę kontrolną  ale wierzę w to, że wszystko jest dobrze i Basia nie będzie miała problemów w przyszłości ze stawami biodrowymi. Jeśli któraś z Was Mamy chciałaby pogadać o tym to śmiało piszcie. Dla mnie był to temat ostatnich miesięcy i chętnie polecę dobrych lekarzy ortopedów oraz może w miarę możliwości i mojej wiedzy w temacie mogę coś doradzić 🙂 Kochane Mamy badajcie bioderka swoich niemowlaczków!

Reklamy