Szał wyprzedaży trwa w najlepsze. Ba! niektóre nawet już się kończą, oczywiście zanim zdążyłam coś kupić. Dla jasności zakupoholiczką nie jestem, choć fakt lubię szmaty. Od kiedy zostałam mamą bardziej niż na swojej garderobie skupiam się na ubrankach dla Basi. Teraz większość rzeczy kupuję dla niej. Szkoda tylko, że dzieci tak szybko wyrastają i niektórych ubranek nie mogą nosić przez dłuższy czas.

W każdym razie wybraliśmy się wszyscy, czyli naszą trójcą do Arkadii, której nota bene nie znoszę bo zawsze tam tłum małolatek, które tylko oglądają i popijają jedną kawę ze Starbucksa przez cały dzień i oczywiście ludu spoza Warszawy, który tylko na zakupy przyjechał i zachowuje się jak w amoku. Arkadia to samo zło ale odwiedzałam ją bo były tam ważne dla mnie sklepy. Po pierwsze GAP! Boże jak ja lubię ich ubranka dla dzieci i dla siebie klasyki, które tworzą bazę do ubioru 🙂 Po drugie River Island, American Eagle i Mothercare. To sklepy, które lubię dla siebie i dla Basi. Niestety ku mojemu totalnemu rozczarowaniu GAP-a nie ma już w Arkadii, nie ma go nawet w Polsce! Pozostaje Zalando albo wycieczki do Londynu. Mało tego River Island również został wycofany z Polski. Rany ale jestem wściekła ;/

Szkoda było wychodzić z niczym więc kupiliśmy parę rzeczy dla Basi w Mothercare i coś na otarcie łez w Peek&Cloppenburg. W Arkadii niestety niezwyciężenie króluje poliester i sklepy z kiepskimi ciuchami. Rzecz jasna są wyjątki, np. Pepe Jeans.

IMG_4208

Baśkowa kieca od Ralph Lauren 😉

Generalnie jestem zła, obserwuję znikanie kolejnych fajnych marek z rynku Polskiego. Nie ma już Jackpota, którego pierwsze ubrania kupowałam będąc w podstawówce i wiele rzeczy służy mi do dziś! To była dobra jakość 😉 Nie ma GAP, nie ma wspomnianego już River Island i czekam na znikanie kolejnych dobrych marek dla klasy średniej. Zaleje nas drogi i kiepskiej jakości Inditex oraz jakieś poliestrowe szmatki. Masakra. Gdzie tu się teraz ubierać?!

IMG_4212

Udane łowy w Marks&Spencer 😉

Pozostają mi polskie marki, ale te nieszablonowe, nie szyjące głównie z dresówki. Niestety tu też pojawia się niesmak bo wiele polskich marek ceni się mega wysoko i ciuchy można kupić za jakieś kosmiczne ceny, a przecież uszycie dresowej spódniczki czy t-shirta w Polsce (np.w łódzkiej szwalni) to koszt 18-25 zł. Przebitkę niezłą mają, prawda?!

PS. ten piszę z Basią krążącą obok mnie niczym satelita i gryzącą kabel od kompa 😛 takie życie matki 😉 A Wy co upolowaliście na wyprzedażach? Pochwalcie się w komentarzach 😉 Love U ❤

Reklamy