Czasami nie chcę być mamą. Czasami chcę wrócić do swojego starego życia. Kocham moją malutką Bibi, jest dla mnie wszystkim ale nigdy nie sądziłam, że macierzyństwo jest tak cholernie ciężkie. Trochę tęsknię to mojego dawnego życia. Do wieczornych wypadów, do imprez, do szaleństw, do możności decydowania o swoim dniu, do wolności… do życia w pojedynkę.

Teraz każdy mój, nasz dzień jest taki sam. Męcząco powtarzalny, dobijająco monotonny. Te same ruchy wykonuję rano jak robot, machinalnie, bez zastanowienia. Pobudka, radość, zmiana pieluszki, ubieranie, szybki prysznic, śniadanko a potem zabawa, spacer, drzemka, obiad, powrót taty, zabawa, gotowanie, obiad, mycie, kaszka, usypianie, tv, komputer, chwila uniesień albo rozterek, wymiana zdań, noc… zasypianie. Całe dni są takie same, dni beze mnie, dni bez przyszłości, dni bez dni. Piszę bez sensu. Nie wiem czy ktoś mnie zrozumie ale mam wrażenie, że wpadłam w jakieś błędne koło. Czuję się jak ten Syzyf, co kamień toczył codziennie na górę aby następnego dnia znów robić to samo. Jakaś masakra. Nie wiem czy ten czas minie i będzie inaczej?

Dziś dowiedziałam się, że jednak ktoś tu zagląda i czyta moje wypociny 😉 cieszy mnie to! Pisanie bloga jest dla mnie ważne, bo daje mi poczucie zmiany w moim życiu i robienia czegoś, co zostanie na jakiś czas i będę mogła do tego wrócić.

Bycie mamą to nie lada wyzwanie. Nie spodziewałam się, że opieka i wychowywanie małego człowieka jest takie trudne ale też takie niesamowicie absorbujące całą mnie. Nie wyobrażam sobie życia bez Bibi ale czasami czuje się, jakby ktoś wrzucił mnie w nie moje życie. Bo przecież to nie możliwe, że z osoby towarzyskiej nagle stałam się tak strasznie samotna i pozbawiona kontaktu z ludźmi, że nagle nie mogę pójść tam gdzieś chcę i że zanim się ubiorę muszę ubrać też Basię. Wszystko to jest takie ciężkie, smutne ale i wesołe. Jak w kalejdoskopie moje emocje się zmieniają. Gdy patrzę na Bibi moje serce przepełnia niesamowita miłość. Gdy widzę moich znajomych bawiących się, podróżujących, wolnych to czuję smutek i złość, że to wszystko straciłam. Choć z drugiej strony tak bardzo kocham moją córeczkę ❤ że mogę oddać tak wiele…

Czekam teraz na lepsze czasy, może na pracę i na kasę. Może wtedy wszystko będzie się układać? Może dzień świstaka zamieni się w nową przygodę i życie wróci do normy. Basia podrośnie i nie będzie tak bardzo chciała być tylko z nami. Będziemy mogli znów być z Tomkiem tylko dla siebie…

Nie wiem czy mnie zrozumiecie ale ciężko jest gdy część ciebie gdzieś znika. /zapewne ten post mi przysporzy mi czytelników ale trudno jestem taką nostalgiczną mamą 😉 Pozdrawiam Was ❤

 

Reklamy