Gorący temat przede mną. Pewnie każdy z nas zastanawiał się kiedyś dlaczego ceny ubrań od polskich marek są tak wysokie, a może inaczej są dużo wyższe niż w sieciówkach. Odpowiedź jest prosta, wielkie marki sieciowe typu ZARA, H&M, RESERVED czy COOL CLUB szyją w Chinach, Indiach, Pakistanie i innych azjatyckich krajach. Małe, polskie marki szyją w Polsce. Ale powoli, temat jest dla mnie znaczący więc rozwinę go kawałek po kawałeczku.

Nigdy nie chwaliłam się tu na moim blogu, tym co robię na co dzień. Jeśli czytaliście moje poprzednie posty to wiecie, że straciłam pracę zaraz po urodzeniu mojej córeczki, dzięki czemu miałam jedynie płatny macierzyński z ZUS-u a potem powitało mnie wesołe bezrobocie. Nie chciałam w tym stanie tkwić, chciałam coś zrobić, co da mi możliwość opieki nad moją córeczką (bez konieczności oddawania jej do żłobka) i spełnienie moich marzeń… a moim marzeniem od wielu lat było posiadanie własnej marki odzieżowej.

IMG_1351

Marzenie spełniło się. Jesienią zeszłego roku narodziła się marka Rebel Story. Na początku  było założenie szycia ubranek tylko dla najmłodszych, jednak czas zweryfikował mój plan i powoli powstają też ubrania dla dorosłych. Na uszycie pierwszych body przeznaczyłam wszystkie swoje oszczędności. Kasa pieczołowicie zbierana przez 4 lata została w dwa dni wydana na szwalnię, która uszyła cudownie miękkie i pięknie wykończone body dla maluszków. Materiał na body wybierałam ja, chciałabym aby był certyfikowany, najlepszy gatunkowo i bezpieczny dla dziecka. Moje body są ozdobione autorskimi, zabawnymi grafikami stworzonymi specjalnie dla Rebel Story. Nadruk na body jest z eko farby, nie uczulający, bezpieczny. Wszystko piękne i niestety drogie a przynajmniej droższe niż jedna sztuka bodziaka w H&M. Zastanawiacie się dlaczego? Przecież to tylko kawałek bawełny, zatrzaski i nadruk. Tylko tyle i aż tyle. Moje ubrania od początku powstają w Polsce, od materiału po szwalnie i sitodruk. Ceny za uszycie jednej sztuki w polskiej szwalni są nieporównywalnie wyższe niż w chińskiej czy indyjskiej szwalni. Ja płacę za dorosłego pracownika, który uszyje mi koszulkę czy bodziaka. Wielkie koncerny odzieżowe płacą często dzieciom za uszycie ubranka dla innego dziecka. A wiecie ile płacą? Grosze, a raczej centy. Na pewno nie jest to godziwe wynagrodzenie a warunki pracy często pozostawiają wiele do życzenia.

IMG_20160828_202606

Sieciówkę gotowy bodziak kosztuje pewnie około 50 centów, mnie o wiele, wiele więcej. Ja płacąc szwalni za jego wykonanie, płacę godziwe pieniądze za robociznę osoby, która mi szyje ubranka. Niestety niektóre polskie szwalnie próbują prowadzić nieuczciwą praktykę i w trakcie odszywania kolekcji nagle zwiększają koszt jednostkowy uszycia. Szwalnie często nie chcą podpisywać umowy, tłumacząc się dziwnie przy tym i nagle właśnie powstają takie kwiatki. Właściciela marki, takiego jak ja mocno to bije po kieszeni. Nagle trzeba wydać więcej niż się zakładało, trzeba skądś te pieniądze wziąć. Jak myślicie skąd? Zazwyczaj z budżetu domowego 😦

IMG_1133

Ubrania szyte przez polskie marki są sporo droższe od sieciówek, zgadzam się z tym. Jednak pamiętajcie, że my polscy twórcy/projektanci tworzymy nowe, nie szablonowe wzory, kupujemy bardzo dobre materiały, które nie zniekształcają się i nie prują po dwóch praniach. Dbamy o jakość materiału i wykonania. Ubranka mojej marki są na prawdę tworzone z wielką miłością do dzieci, do ludzi 🙂 Dla mnie zadowolenie klienta to priorytet!

Moja znajoma Magda, właścicielka wspaniałej marki Raspberry Republic opowiadała mi ostatnio o trudach prowadzenia takiego biznesu. Zgadzam się z nią w 100%. Klienci bardzo narzekają na ceny, zazwyczaj nie zastanawiając się ile pracy i pieniędzy kosztuje właściciela marki wyprodukowanie kolekcji.

13466449_610859052406092_2700315550065725032_n

Szyjąc przykładowo bluzę, aby uzyskać cenę końcową muszę dodać do ceny szwalnię, materiały, dodatki (nadruk,metka), vat, podatek, transport, zdjęcie (sesję zdjęciową, pack shot) i swój mały zysk. Zakładając firmę każdy chce zarobić, nikt nie pracuje charytatywnie. Oczywiście na początku ten zysk dla właściciela jest zerowy, dopiero później wraz z rozwojem marki zaczynają się jakieś niewielkie zarobki. Na początku uwierzcie mi są same koszty i tylko koszty. Także kochani, właściciele małych marek odzieżowych zazwyczaj nie śpią na kasie, oni po prostu wiążą koniec z końcem aby ich marka prężnie rosła i przede wszystkim zadowalała Was- naszych klientów.

13217569_592216574270340_2767121390453526693_o

Na małej marce z Polski zarabia rodzina, bo to często biznesy rodzinne. Są to pieniądze, które dają możliwość opłacenia rachunków, kosztów życia jakie każdy z nas zna. Na dużej marce, sieciówce zarabia gro osób ale najwięcej ma właściciel – często multimilioner (patrz właściciel ZARY – Inditex). Komu chcesz płacić to Twój wybór 😉 Ja zawsze wybieram lokalnych sprzedawców bo wolę kupić dobre ale droższe niż gówniane a tanie 😉

Na zakończenie zdradzę wam sekret. Mój kolega, właściciel bardzo dobrze działającej polskiej marki streetowo-hiphopowej szyje swoje ubrania w Polsce, dodam, że są to olbrzymie ilości bluz, t-shirtów i spodni. Wiadomo, produkcja polska jest ok ale tak dużej marki, znanej już na rynku może bardziej opłacać się szyć w Azji. Pojechał więc do Chin, chciał rozpocząć współpracę z tamtejszą szwalnią. Niestety do tego nie doszło ale to, co zobaczył i czego się dowiedział przekazał mi 🙂 A ja dzielę się z wami tą wiedzą.

Lubicie kupować np.w Zarze na wyprzedażach? Jasne, że tak! W końcu upolować ciuchy za dużo mniej niż połowę to nie lada gratka. Tak, to racja to nie lada gratka głównie dla właściciela Zary sprzedać produkt nie pełnej wartości dużo powyżej kosztów jego wyprodukowania. Czy wiecie, że wielkie sieciówki doszywają kolekcje specjalnie na wyprzedaż, to jest ten sam wzór, design ale gorszej jakości materiał, gorsze zszycie, mniej precyzyjne, z wadami. Właśnie to kupujemy na wyprzedażach. To nie są ubrania z kolekcji, to są doszyte klony z gorszych surowców. Zastanówcie się dlaczego wiele produktów w sprzedaży normalnej tak szybko się rozsprzedaje a na wyprzedaży jakimś cudem znów są. Pamiętajcie, że sieciówki prowadzą tzw. fast fashion, czyli szyją często nowe kolekcje, które są mega na czasie. Dzięki temu mają co tydzień/dwa nowe wzory i łapią nas na nie. Jeśli te kolekcje nie są w stałej ofercie to dlaczego pojawiają się na wyprzedażach? Zastanówcie się nad tym.

Kochani, mam nadzieję, że zrozumieliście choć trochę dlaczego marki takie jak moja mają wyższe ceny. Mam nadzieję, że nadal będziecie kochać to co polskie i wspierać polskie biznesy. Ja hołduję  zasadzie: mniej znaczy więcej! Wolę mniej ciuchów a lepszej jakości! Tego samego będę uczyć mojego dziecka ❤

Zdjęcia wykorzystane w poście pochodzą z fan page Rebel Story oraz Raspberry Republic.

 

Reklamy