Jestem wolnym człowiekiem, chcę o sobie decydować. Jestem mamą i nie wyobrażam sobie innego stanu. Macierzyństwo jest dla mnie najważniejsze. To nie tylko spełnienie moich marzeń a też cel w życiu, pewnego rodzaju powinność jako kobiety. Zostałam stworzona do tego aby dawać życie.

Tak, aby dawać życie, które przetrwa, które da początek. Nowe, zdrowe życie to podstawa przetrwania gatunku.

Uwielbiam być mamą i jestem wdzięczna losowi i Bogu, że mam zdrowe i cudowne dziecko. Nie wyobrażam sobie innego stanu.

Lubię być z moim dzieckiem, spędzać z nią czas, patrzeć jak rośnie, jak się śmieje i dziwi poznając świat. Widzę w niej siebie, swoje odbicie i wiem, że stworzyłam coś dobrego. Stworzyłam człowieka, który będzie rozwijał się i osiągnie wszystko, co będzie chciał. Być może przysłuży się ludzkości.

Bycie mamą jest niesamowicie ważne i pewnie większość z moich czytelniczek to potwierdzi. Urodzenie dziecka za to jest wielkim wyczynem dla organizmu kobiety, to poświęcenie. W bólu powstaje nowe życie. Chcę je chronić… to nowe życie i swoje życie. Chcę chronić życie matki!

Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy życie matki jest zagrożone przez ciążę i lekarze nie pomagają matce. Nie wyobrażam sobie, że w łonie matki rośnie dziecko, które nigdy nie będzie miało możliwości żyć godnie, a tylko po to by być… być kim w takim wypadku? Rośliną? Czy nadal dzieckiem Bożym, które nawet nie wie, że istnieje.

Nie wyobrażam sobie, że w łonie matki rośnie dziecko, skrzywdzone przez los i genetykę. Dziecko nie kompletne, które nie przeżyje nawet jendego dnia tuż po urodzeniu. Nie chcę czuć bólu matki, która doświadczy tego! Nie chcę widzieć smutku w jej oczach bo nie będę potrafiła jej pomóc i nikt z nas nie będzie umiał.

Chcę mieć wybór! Nikomu nie powinno narzuać się swojego zdania. Są kobiety wychowujące chore dzieci i wielka im za to chwała, są wyjątkowo dzielne! Z ich storny to największe poświęcenie. Podziwiam je za to. Jednak ja chcę mieć wybór, chcę sama przed Bogiem i moją rodziną odpowiedzieć na pytanie: czy podołam wychowania chorego dziecka, które być może nigdy nie powie do mnie mamo! To ja decyduję bo to ja daję życie! Nie mężczyźni politycy, nie księża biskupi, nie mały człowiek z kotem. To ja daję życie, ja kobieta! To na moje barki spada opieka nad chorym dzieckiem i to ja mam do końca życia za nie decydować.

Nie, to nie jest widzimisie. To moje życie! To Twoje życie kobieto, matko! Chcę być wolna w swoich wyborach i myślach!

Nie chcę aby kobiety cierpiały przez decyzję garstki osób myślących stereotypami rodem ze Średniowiecza. Wystarczy nam bólu na porodówkach, gdzie personel traktuje nas jak krowy do rodzenia, gdzie często kobieta kobiecie gotuje najgorszy los, gdzie empatia dawno umarła.

I jeszcze jedno, najważniejsze. Nie wyobrażam sobie poświęcenia urodzenia nieuleczalnie chorego dziecka tylko po to aby było. To chore dziecko zabierze możliwość urodzenia się nastepnemu, zdrowemu dziecku… wiedziałeś o tym? To dziecko niestety zabierze Twój czas i poświęcenie, które mogłabyś dać swoim zdrowym dzieciom…

 

 

Reklamy