Hey kochani, w dzień kobiet Dzień Dobry TVN wyemitował reportaż o czerwonej wstążeczce z którą wiąże się dużo zabobonów a nawet kontrowersji. Miałam okazję wystąpić w tym materiale i wypowiedzieć się na temat rzucania uroku, złego spojrzenia i oczywiście tego, co sądzę o czerwonej wstążeczce, przywiązywanej do dziecięcych wózków. Link do reportażu znajdziecie na końcu tego posta.

Zacznę tak, każda mama najbardziej pragnie mieć zdrowe dzieci, ustrzec je przed całym złem świata, przed chorobami, złymi ludźmi i wypadkami losowymi. To jest przecież dla nas mam najważniejsza rzecz na świecie. Uchronić nasze potomstwo przez wszystkim,co może je skrzywdzić. To jest nasz instynkt, uwarunkowany całymi pokoleniami i tu niczym nie różnimy się od zwierząt, które również za wszelką ceną chronią swoje młode.

Czerwona wstążeczka przywiązana do wózeczka ma chronić nasze maluchy przed urokiem, który ktoś może rzucić na nie, przed złą myślą i klątwą. Raczej nie dopatrywałbym się tu czarnej magii ale takich zwykłych ludzkich emocji, które czasami są bardzo negatywne i przesyłają nam złą aurę. Ja wyobrażam sobie to tak, że ktoś zwyczajnie źle życzy naszemu dziecku albo trochę bardziej przewrotnie, przygląda się z niesłychaną sympatią i zachwyca nim i to powoduje, że maluszek staje się niespokojny, płaczliwy, jakby przejął negatywne emocje tej osoby. Czerwona kokardka ma właśnie chornić przed tym urokiem, przed taką złą energią, którą nie ukrywajmy każdy z nas czasami nosi w sobie. Dla mnie to niesamowicie uroczy talizman, znany od pokoleń. O czerwonej wstążeczce wiązanej do czapeczki lub becika dziecka pierwsza powiedziała mi moja babcia, osoba nota bene bardzo wierząca i katoliczka praktykująca. Dla niej to było coś zupełnie normalnego jak leczenie ziołami czy konsultowanie swojego zdrowia ze znachorem lub szeptunką. To nie jest czarna magia, to po prostu wiedza przekazywana sobie od pokoleń. To łączenie tradycji ze światem, który nas obecnie otacza.

DSCF8641

Drugim takim talizmenem, z jakim się spotkałam będąc w pierwszej ciąży był wisiorek z ręką Fatimy. Pochodzi on z krajów arabskich, choć podobno znany był już w starożytnym Egipcie, znają ją też w kulturze żydowskiej. Ręka Fatimy ma kilka znaczeń ale większość skupia się nad ochroną przed złem, przez złym spojrzeniem. Ma chronić dziecko i przyszłą mamę. Co ciekawe Chrześcijanie utożsamiają ją z ręką Marii i jest przede wszystkim symbolem bożej opieki przed złem i nieszczęściem. W Azji uznaje się tę dłoń jako symbol szczęścia. Także ręka Fatimy jest moim zdaniem bardzo pozytywnym amuletem i powiem Wam, że i przy pierwszej ciąży i przy drugiej miałam bransoletki właśnie z tym znakiem. Przez całą pierwszą ciążę moja łapka Fatimy strzegła mnie przed tym złym spojrzeniem i chroniła aż do momentu, gdy nagle jakieś dwa tygodnie przed moim rozwiązaniem bransoletka pękła mi na ręku. Koraliki rozsypały się po całym mieszkaniu. Nie zmartwiłam się tym szczególnie ale od tamtego czasu miałam bardzo nerwowe dwa tygodnie. Po pierwsze problemy ze szpitalem, brak skurczów i strach, że coś jest nie tak no i moja hmm znajoma z byłej już pracy, dzięki której bym nie dostała macierzyńskiego. Działo się, było nerwowo i zupełnie tak jakby ktoś nagle rzucił na mnie jaką klątwę. Oczywiście wszystko się dobrze skończyło i chyba tylko dzięki pomocy i na prawdę bardzo pozytywnej energii, którą dawali mi bliscy.

IMG_6361

 

Drogie mamy i nie mamy ciekawa jestem jakie wy macie zdanie o takich talizmanach? Czy wierzycie w to, czy nie? A może dla was magicznym amuletem jest krzyżyk z pierwszej komunii? Ja generalnie przesyłam wam dobrą energię 🙂 kochajmy się, szanujmy swoje zdanie (nawet odmienne), pomagajmy sobie i okazujmy sobie empatię 😉 szczególnie innym matkom! Ściskam was!

A tu link to nagrania z Dzień Dobry TVN: https://dziendobry.tvn.pl/a/co-to-jest-czarna-magia-rodzaje-zaklec

Reklamy