Gdy byliśmy sami, tj.bez Małej wakacje dla nas były czymś wyczekiwanym i mega przyjemnym. To zawsze była podróż w nieznane, czasem zwiedzanie pięknych miast, czasem słodkie lenistwo na plaży i w wodzie. Teraz wyjazd z malutkim dzieckiem to przede wszystkim niezła logistyka i dobranie właściwego miejsca, aby dziecko czuło się komfortowo a my byśmy mogli w pełni je ,,obsłużyć,, (kąpiele, spanie, jedzenie i zapewnienie rozrywki) i sami odpocząć.

Nasz wybór padł na Wyspy Kanaryjskie, a konkretnie na Teneryfę. Byliśmy już tu kilkakrotnie i znamy teren. Jedziemy do apartamentu a nie hotelu więc mamy większą swobodę a dziecko możliwość poczucia się jak w domu.

IMG_3232

Jak wspomniałam w poprzedniej notce, lot przebiegł nam idealnie. Basia nie płakała. Start i lądowanie przeżyła wzorowo. Zaliczyła dwie duże drzemki podczas lotu i jedną zmianę pieluchy 😛 Na prawdę byłam z niej bardzo dumna bo ogólnie Baś to niezły dzikus i krzykacz.

Teraz ja i moje dziecko, nie śpiące i dziczące zaliczamy 6-ty dzień wakacji w miarę spokojnie i nawet czuję się zrelaksowana. Wczoraj miałam 2 godziny tylko dla siebie i mogłam w normalnych i nasłonecznionych godzinach popływać i poopalać się 😉 Także wesoło rozłożyłam się na leżaku nad basenem z czerwcowym wydaniem Elle i dałam się ponieść lenistwu. Moje dziecko grzecznie spało a mąż Tomek pilnował jej siedząc na tarasie.

Fajna sprawa poczuć czasem oddech swojego dawnego życia, bez szału, gonienia, noszenia, karmienia i bycia na każde kwilenie. Fajnie ale z drugiej strony już sobie nie wyobrażam, że nie ma Basi z nami. Bycie mamą naprawdę mnie dopełniło i chyba mocno wyciszyło 😉

Wracając do meritum, wakacje z dzieckiem dają możliwość odpoczynku ale chyba to dziecko musi być już na tyle duże aby choć trochę zająć się same sobą albo dać mu coś, co je zainteresuje przez dłuższą chwilę. Oczywiście nie dawajcie niemowlakowi do oglądania bajek na tablecie czy laptopie, to największe zło jakie można wyrządzić małemu, nieskalanemu przez sztuczny obraz umysłowi. Poza tym nie wiem czy wiecie ale fale, które emitującą urządzenia elektroniczne (w tym komórki, rutery wifi) są niebezpieczne dla naszych komórek mózgowych.

Jako mama z niewielkim stażem chyba nigdy nie zdecydowałabym się na wyjazd z nocowaniem z niemowlakiem młodszym niż 5-6 miesięcy. Patrząc na moją Basię, która musiała się zaaklimatyzować, poznać zapachy, przyswoić nowe miejsce uważam, że zabieranie 2-4 miesięcznych dzieciaczków jest bezsensu bo to stres dla malucha i mamy.

IMG_3182

Nasze wakacje trwają 😉 Basia śpi w miarę grzecznie w turystycznym łóżeczku Chicco, które polecam bo jest fajne, lekkie i dobrze się składa. W nocy cały czas Basiek budzi się na szamkę, czyli cyca więc te noce to wcale nie są relaksem dla mnie hehe. Jednak możliwość porannego joggingu po pustej plaży rekompensuje brak normalnego snu. W Warszawie pewnie bym krążyła rano po mieszkaniu ogarniając wszystko.

Myślę, że wyjazd z maluchem jest mimo wszystko dobrym pomysłem. Można dziecko przyzwyczajać do zmian otoczenia i uczyć nowych rzeczy a samemu choć trochę odsapnąć.

Basia dziś wesoło pluskała się w baseniku, podpięta do koła dmuchanego 😉 oj ile było radości i machania nóżkami i rączkami 😉 choć pierwsze wejście do wody było przywitane płaczem i predatorzeniem (odgłos, który wydaje Basia przypomina zgrzytanie Pretadora).

Tu, na Teneryfie jest fajnie bo znamy wiele ciekawych miejscówek i mamy możliwość zabrać tam Basię. Wiadomo, wybieramy tylko te, które nie są zbyt daleko aby dojazd do niech nie był uciążliwy dla dziecka. W każdym razie samochód mamy wypożyczony z fotelikiem dla Malucha i ruszamy w drogę! Dziś stacjonarnie działaliśmy, w weekend planujemy odwiedzić największy lokalny bałach (czyli miejsce imprezowe i oblegane turystami jak Władysławowo) Playa de las Americas i Los Cristianos. Będzie się działo 🙂 Pewnie znów się nie wyśpię ale co tam… w końcu są wakacje 😉

IMG_3119

Przesyłam pozdrowienia i zachęcam do komentowania! Jestem ciekawa Waszych opinii na temat odpoczynku mamy na wakacjach z dzieckiem 😉 Moc słońca dla Was!

Reklamy