Gdy choroba Cię dotyka masz ochotę wsunąć się pod ciepłą pierzynkę i spać, spać, spać… a co jeśli jesteś mamą i dziecko Twoje obok dziczeje? hmmm wtedy nie ma choroby, jest walka o przetrwanie.

Kochani, cały dom u nas chory. Mój mąż zakatarzony, ja ledwo żyję a Baś ma gila i w sumie to najlepiej znosi choróbska. Ah zapomniałam nasza Mrunia dziś skończyła brać antybiotyk bo ma kamienie czy piasek w pęcherzu… how nice. Oby nasze kochane kocisko się wyleczyło bo z kotem podobnie jak z maluszkiem nie powie, że boli a widzisz jak cierpi.

Nie wiem jak u was z chorobami? Macie jakieś sprawdzone metody na szybkie rozprawienie się z przeziębieniem? Stosujemy herbatę z imbirem, cytryną i miodem lub herbatkę z malinami, wiadomo medycyna naturalna bo leków nie lubimy… oj nie. A propos malin to czy 13-miesięczne dziecko może pić herbatkę z malinkami domowej roboty? Bibi rwie się do próbowania ale nie chcę jej dawać, boję się o jakieś uczulenie czy inne negatywne skutki.

Kiedyś chorowanie było takie miłe. Człowiek dostawał L4 i grzał tyłek w domku przed tv, były herbatki, leniwe poranki, szamka domowa i całe dnie spędzone w piżamie 🙂 eh i cóż, że choróbsko było jak ten cały anturaż wokół choroby był równie miły co krótki urlopik. A teraz, teraz to jest walka. Matka umiera, chce pospać, w dzień się wygrzać pod kocem a tu dziecko dziczeje i zupełnie nie daje wychorować się 😦 Jak jest u Was? Macie jakąś pomoc gdy chorujecie? Może wpada mamusia z gorącym rosołkiem? 😉

Życzcie mi zdrowia bo dużo rzeczy mam do ogarnięcia… żeby tylko wszystko się udało. Buziaki :*

 

 

Reklamy